|
Dodaj nową odpowiedźszukajNadchodzące wydarzenia
subskrybuj |
Publikuj/publishANARCHIWUMPublicystykaStrona Komitetu Wolny Kaukaz atakowana przez hackerówNie ustają ataki na stronę organizacji Komitetu Wolny Kaukaz, która zajmuje się propagowaniem informacji na temat sytuacji na Kaukazie. Grupa a...Alternatywa Obama, czyli jak pozostawić kapitalizm nietkniętyZdaję sobie sprawę z tego, że sympatycy idei wolnościowych wiedzą, że ktokolwiek będzie rządzić, zawsze przegrają ci co zwykle: zwykli ludzi...Lech L. Przychodzki: Człowiek jako… człowiek (Dwie legendy – dwie dynamiki)Antoni „Pacuk” Radczenko podjął się był zadania niełatwego. W ciągu kilkunastu zaledwie minut „opowiedzieć” widzom losy dwu legend pols...Sylwetki bojowników RAFArtykuł który publikujemy poniżej wywołał w redakcji dyskusję, czy zamieszczanie tekstów o Frakcji Armii Czerwonej jest zgodne z profilem porta...Monbiot: Tarcza antyrakietowa - kto dał się w to wrobić?Polska jest kolejnym jeleniem dla Ameryki, której politykę zagraniczna kształtują waszyngtońscy lobbyści z branży zbrojeniowej.Charkiewicz: Polityka stanu wyjątkowego. O tarczy i przymusie rodzenia w bólu.Na pozór jesteśmy o wszystkim informowani. W rzeczywistości, w mediach rozgrywa się spektakl, a scenariusza nie piszą bynajmniej dziennikarze. Pr...Kilka uwag o rynku telewizyjnym i debacie jego tyczącejI. Dla czytelników CIA nie będzie zaskoczeniem stwierdzenie, że nie istnieje wolna telewizja. W całości opanowana jest ona przez trzech tyranów:...Kup sobie żołnierza......a nawet całą armię. Jeśli masz w planach mniejszą czy większą wojnę, obalenie afrykańskiego dyktatora lub obawiasz się porwania przez isl...Telewizja publiczna a… publicznaW dzisiejszej Gazecie Wyborczej znalazłem dość ciekawyTarcza antydemokratycznaPolski rzad osiągnał to co chciał, podpisał z amerykańskim rządem umowę w sprawie tarczy antyrakietowej. Cieszą się politycy, cieszy się ...Gorzka śmierć w fabryce słodyczy VobroGorczenica, 20.08.2008r. Raport Co czuje człowiek, który wpada do 1,5 m mieszalnika z miażdżącymi i rozcinającymi mieszad...Czarna historia neoliberalizmu (recenzja David Harvey, Neoliberalizm. Historia katastrofy)Najwyższy czas uświadomić sobie, że jesteśmy w trakcie permanentnej wojny klasowej. Trwa walka uprzywilejowanych przeciwko szerokim masom społec...Krakowscy anarchiści w sprawie protestów lokatorówLOKATORZY TO NIE TOWAR, MIASTO TO NIE HIPERMARKET! PRAWO DO MIESZKANIA – JEDNYM Z PRAW CZŁOWIEKA Dziś nasze miasto należy coraz bardziej do ...Deklaracja ws. współpracy strategicznej między Polską i USAPoniżej przedstawiamy treść umowy o tarczy antyrakietowej podpisanej w Warszawie, 20 sierpnia 2008 r. Deklaracja w sprawie współpracy ...WojnaSystem (Wszechświat/Bóg/Tao czy jakkolwiek inaczej) jest samoregulujący. Jeśli króliki na wyspie zaczną się za bardzo rozmnażać zniszczą ro... |
Ja bym na miejscu członka
Ja bym na miejscu członka LA nie opowiadał nic o "marginalnych grupach", bo to by trochę świadczyło o oderwaniu od realiów. LA, ZSP, FA czy IP to jest wszystko margines, jeśli brać pod uwagę organizacje nazwijmy to "tradycyjne" jak partie typu SLD, czy związku typu Solidarność, czyli podchodzić do tego głównie ilościowo. Moim jednak zdaniem to jest błędne myślenie w stylu starolewicowym, że wyłącznie masowe organizacje mogą otrzymać miano "skutecznych", czy jedynie po ilości rozpoznawać ich jakość. Oczywiście nic by nie zaszkodziło jakby wszystkie te organizacje były znacznie większe, mało tego, nie ruszymy z miejsca jeśli nie będzie nas więcej o czym za chwilę napiszę, ale pod warunkiem, że nie zamieni się to w papkę typu zakład usługowy "Solidarność".
Mówisz, że jesteście otwarci na nowe pomysły, bardzo dobrze, ja też jestem. Problem w tym, że kandydowanie to nie jest nowy pomysł. Anarchiści, czy dawni anarchiści (piszpunt, żuk) realizowali to każdy na swój sposób. Zmiany jakościowej to nie przyniosło. Możemy sięgać w przeszłość jeszcze i wspominać o Partii Syndykalistycznej założonej w latach 30 w Hiszpanii przez byłych członków CNT, którzy także byli zrażeni "dogmatyzmem" tego związku. Tyle że CNT zrobiła jednak rewolucję, a Partia Syndykalistyczna wprowadziła jednego posła do Kortezów i na tym jej sukces się skończył. To już było, naprawdę nie widzę nic nowego w tych propozycjach. Rozumiem, że osoba która to pisała jest w miarę "nowa", więc ma prawo nie wiedzieć, że te dyskusje o spółdzielniach, polepszeniu stanu wydawniczego, czy wchodzeniu do samorządów trwają od lat w ruchu i nic z tego nie wynika. Dlaczego? Bo po prostu nie ma ludzi do roboty. Taki jest podstawowy chyba problem. Moim zdaniem podstawowym czynnikiem jest stan systemu obecny, "mała stabilizacja", ludzie jako-tako żyją generalnie i nie widzą potrzeby angażowania się. Dodatkowo papka medialno-rozrywkowa jest bardzo kusząca i działa jak środek znieczulający. Ale do czasu. Wszyscy, ze wszystkich organizacji powinniśmy się przygotować do załamania systemu, który w moim przekonaniu prędzej czy później nastąpi. Może teraz jest czas właśnie na takie dyskusje, bo potem nie będzie już czasu. Ale nie nazywajmy czegoś "nowością" czy wyjściem poza "dogmatyzm", co żadną nowością nie jest. Sztuką nie jest dostosować się do systemu, przekształcić się w małego klona Solidarności, czy jakichś partii w imię "skuteczności", ale przekształcać rzeczywistość na swoją modłę. Naszą przewagą jest to, że dajemy zupełnie inne odpowiedzi niż pozostałe polityczne nurty, wyraźnie się różnimy i tę róznicę należy eksponować, a nie udawać młodszego brata/siostrę "dużych" partii, bo to wygląda "profesjonalnie". Jesteśmy starym ruchem (patrząc globalnie), mamy swoje doświadczenia, wielokrotnie mieliśmy rację, nie popełniliśmy tylu błędów ile np. marksiści czy socjaldemokraci. Nie mamy naprawdę czego się wstydzić. Trochę asertywności.