|
Dodaj nową odpowiedźszukajNadchodzące wydarzenia
subskrybuj |
Publikuj/publishANARCHIWUMPublicystykaSprawa Lionbridge: Europa – przestrzeń wolności (dla kogo?)Poniżej publikujemy tłumaczenie ulotki napisanej przez francuski oddział CNT-AIT (Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników), którą aktywiśc...Prawda o fatalnym zarządzaniu Pocztą Polską i tragicznych warunkach pracy wychodzi na jawPrawda o fatalnym zarządzaniu Pocztą Polską i tragicznych warunkach pracy wychodzi na jaw. Tydzień z życia poczty Przepracowałam cały ty...Masowe akcje strajkowe w EgipcieGwałtowna fala strajków robotników egipskich stanowi bezpośrednie wyzwanie dla tych, którzy dowodzą marginalizacji ekonomicznej i politycznej kl...Gaz na psy ma chronić listonoszy przed napadem?Gaz na psy ma chronić listonoszy przed napadem? Nieudany strajk Poczty Polskiej zakończony, ale od tego czasu nie zabieram gotówki w rejon, a wi...W cieniu G8 - japoński ACK o represjach podczas szczytuW cieniu G8: represje i bunt w Japonii Blisko półtora tygodnia temu, na terenie Japonii odbył się szereg spotkań ekonomicznych w wyniku k...Johannes Wilm, O liście ex-członka RAF do uczestników Konferencji im. Róży LuksemburgNiemieckie, burżuazyjne media skupiły się rok temu na atakowaniu wszelkimi siłami byłego działacza Frakcji Czerwonej Armii (RAF) - Chris...Kilka refleksji po aborcyjnej burzyPrzez Polskę przetoczyła się burza medialna. Gromy ciskali w siebie nawzajem działacze ruchów pro-life i pro-choice. Programy publicystyczne staw...Apel z BamakoDla uczczenia pięćdziesiątej rocznicy antykolonialnej konferencji przywódców krajów Azji i Afryki, która odbyła się w 1955 roku w Bandungu w ...Kokosy na pustyni, czyli z piachu złoto (w czterech krokach)Jak dziś zrobić kokosy z niczego? Dobre pytanie. Wszystko już wymyślono, a w końcu i Salomon z pustego nie nalał. I słusznie, udana receptura s...Bakuninem w Hobbesa: Rozmowa o rewolucyjnym budowaniu i niszczeniuDominique Radetzky: Gen, rzadko mamy okazję porozmawiać, a wiesz, że lubię kontrowersje. Zatem: rewolucja - na cholerę nam rewol...Lewicowa homofobia?Jakub Marmurek: Nie wiem, czy się zgodzisz, ale moim zdaniem w Polsce mamy do czynienia z zaskakująco silnym zjawiskiem lewicowej homofobii. Przy...Pedagogika a terrorAbsolwentki i absolwenci pedagogiki mogą pracować w przeróżnych miejscach. Oprócz posady szkolnego pedagoga od niegrzecznych dzieci, więziennego...Debata publiczna, pranie mózgów i demokracjaWyniki referendum w Irlandii nie powinny być wielką niespodzianką dla tych, którzy obserwowali ten temat. Obywatele Francji oraz Holandii odrzuci...Za kapitałem podąża konflikt - wywiad z Beverly J. SilverKsiążka Beverly Silver "Forces of Labor" dostarcza szczegółowych informacji na temat kondycji i znaczenia ruchu pracowniczego oraz narzędzi do da...Długi trzeba spłacać. Prawda Premierze?Krótki quiz dla czytelników. Ministerstwo Środowiska właśnie opracowało nowy projekt rozdziału uprawnień do emisji CO2 dla producentów energi... |
kluczowe drobiazgi i nie tylko
Przydałoby się trochę klarowności.
Po pierwsze, tak, jak nie za bardzo wiadomo, czym w ogóle ma być religia, nie wiadomo też, czy buddyzm może być w ten sposób określony: nie wiąże się z żadnymi historyjkami o pochodzeniu świata, nie odpowiada na żadne pytania typu skąd jesteśmy, dokąd zdążamy itd., i jest mniej lub bardziej, zależnie od postaci, antymetafizyczny.
Na pewno żadna wersja ustroju, który miałby się opierać na buddyzmie, nie mogłaby być teokratyczna – żaden buddyzm nie uznaje Boga ani metafizycznego, transcendentnego centrum czy źródła. Jeśli buddyzm traktowany jest jako system (nawet przez buddystów), to bardzo łatwo udowodnić, że taka interpretacja jest z grunta przeciwna tak „założeniom”, jak i „celom” samego buddyzmu: określa się go często jako metaideologię, a więc zestaw doraźnych technik i pojęć, który zachęca do swojej bezustannej i giętkiej redefinicji – i otwarcie mówi, że nie może nie być prowizoryczny, nie będzie nigdy ostateczny, trwały czy wyczerpujący.
Poza tym, co wydaje się umykać uwadze większość dyskutantów, buddyzm jest głęboko heterogenicznym zjawiskiem. Dalaj Lama nie jest „duchowym przywódcą” buddystów. Nie jest nawet duchowym przywódcą Vajrayany (w odróżnieniu od Mahayany i Theravady, dwóch innych głównych, i w sumie znacznie popularniejszych od Vajrayany nurtów buddyzmu), ani nawet tylko tybetańskiej Vajrayany, która dzieli się na pięć głównych szkół: Sakya, Nyingma, Kagyu, Jonang i Gelug. Dalai Lama jest przedstawicielem tej ostatniej tylko, i to ta ostatnia uznaje jego „przywództwo”.
Nawet wewnątrz tej szkoły istniały i istnieją ruchy reformatorskie. Z tym, że sporo „historycznego” buddyzmu odpowiedzialnego jest za szowinizm, wyzysk czy nietolerancję, mało który z „przywódców” szkół buddyjskich się teraz nie zgodzi; ruchy reformatorskie (i na Wschodzie, jak Sarvodaya, i na Zachodzie, jak Buddhist Peace Fellowship) potępiają te nadużycia bez zbytniego sentymentalizmu – i nie są zjawiskiem marginalnym.
Ruchy te zresztą mniej lub bardziej otwarcie nawiązują do anarchizmu i syndykalizmu (zawsze kojarzonego z ekologią) – jak pisanina chociażby Davida Loya, Gary’ego Snydera albo Joanny Macy pokazuje.
Problem „religii” – czymkolwiek by były – i anarchizmu (anarchizmów?) rozpaczliwie domaga się gruntownego, radykalnego przemyślenia, bez uprzedzeń i bez żadnych uprzednio przyjętych aksjomatów. Stara materialistyczna wykładnia problematyki jest dokumentnie martwa, i nie tyle nawet obecnie nieprzydatna, co straszliwie niebezpieczna – niebezpieczna teraz bardziej może jeszcze, niż była.