Ubóstwo

Szczecin: Urzędnicy i radni olewają pomaganie dzieciom

Kraj | Edukacja/Prawa dziecka | Tacy są politycy | Ubóstwo

Szczecińscy radni nie zatwierdzili funduszu "kapslowego", który to przeznaczony jest na przeciwdziałanie chorobom alkoholowym i pomoc uzależnionym. Również dzieciom z tych rodzin. Towarzystowo Przyjaciół Dzieci co roku wysyłało dzieci z trudnych środowisk na kolonie. Zajmowano się młodymi ludźmi ze Skolwina i Stołczyna.

Delegacja IWW wróciła z Haiti

Świat | Ruch anarchistyczny | Ubóstwo

Międzynarodowa Komisja Solidarnościowa związku zawodowego Industrial Workers of the World wysłała na Haiti delegację 5 pracowników, by nawiązać kontakty i współpracę z miejscowymi związkowcami oraz przeprowadzić obserwacje warunków bytowych w tym kraju. Związkowcy przebywali na miejscu od 23 kwietnia do 5 maja. Pod adresem http://iwwinhaiti.blogspot.com/ znajdują się zapiski, które Woblisi wrzucali na bloga, będące dokumentują ich działań i obserwacjami życia na wyspie.

Przypomnijmy, że niedawno przez Haiti przetoczyła się fala protestów spowodowanych brakiem żywności i jej rosnącymi cenami, o czym pisaliśmy w artykułach Głodni mieszkańcy okradli magazyny żywności i próbowali podpalić bazę ONZ oraz Haiti: Zamieszki wywołane głodem.

GMO: jak wywołać światowy głód i na tym zarobić

Świat | Gospodarka | Publicystyka | Ubóstwo | Wybory

Na całym świecie trwa głęboki kryzys żywieniowy wywołany wzrostem cen podstawowych artykułów żywnościowych. Według agendy ds. żywności i rolnictwa ONZ (FAO), ceny żywności na całym świecie wzrosły o prawie 40% od 2007 r. Ceny ziarna wzrosły o 42%, a ceny nabiału o 80%. Według Banku Światowego, ceny żywności wzrosły o 83% od 2005 r. W grudniu 2007 r. w 37 krajach na świecie ogłoszono kryzys żywnościowy. Według szacunków International Food Policy Research Institute, do 2020 r. ceny podstawowych artykułów żywnościowych wzrosną jeszcze o 135%.

Już dziś wiadomo, że te szacunki są zaniżone i że wzrost cen będzie jeszcze większy. Nawet dzisiejsze ceny żywności są już niedostępne dla biednych na całym świecie. Dlatego wybuchają zamieszki głodowe w Meksyku, Indonezji, Jemenie, na Filipinach, w Kambodży, Maroko, Senegalu, Uzbekistanie, Gwinei, Mauretanii, Egipcie, Kamerunie, Bangladeszu, Burkina Faso, Wybrzeży Kości Słoniowej, Peru, Boliwii i Haiti.

Firmy promujące produkty modyfikowane genetycznie, Monsanto, DuPont, Dow Agrisciences, Syngenta i Bayer CropScience AG, wykorzystują tą sytuację, by starać się przekonywać opinię publiczną, że ich produkty są jedynym sposobem, by zapobiec światowej klęsce głodu. Wielu producentów żywności w Japonii i Korei Południowej przestało korzystać z kukurydzy niemodyfikowanej genetycznie, gdy ceny wzrosły trzykrotnie w ciągu dwóch lat. Producenci modyfikowanej genetycznie kukurydzy w Stanach Zjednoczonych zwiększają produkcję, zachęceni większą akceptacją GMO w Azji i w Europie. Europejscy hodowcy bydła naciskają na rządy Unii Europejskiej, by całkowicie zniosły ograniczenia importu paszy modyfikowanej genetycznie, strasząc kryzysem w przemyśle hodowlanym. Według producentów GMO, ich produkty mogą w przyszłości zwiększyć wydajność upraw dzięki mniejszemu zapotrzebowaniu na wodę i nawozy.

Jednak na razie, nie ma żadnych dowodów na to, że rośliny modyfikowane genetycznie mogą zapewnić większe zbiory z takiego samego areału. Badania Uniwersytetu w Kansas prowadzone w okresie 3 lat pokazały, że uprawy soi modyfikowanej genetycznie dostarczały o 10% mniejszych plonów, niż naturalna soja. Do podobnych wyników doszło działające w Wielkiej Brytanii, stowarzyszenie Soil Association, które porównywało różne badania produktywności roślin modyfikowanych genetycznie. Według raportu stowarzyszenia, w latach 1999-2002 r. rząd USA wydał 12 miliardów dolarów na subsydia dla farmerów uprawiających genetycznie modyfikowane odmiany soi, kukurydzy i rzepaku. Roczny koszt subsydiów rządu USA dla upraw modyfikowanych genetycznie jest szacowany na 3 do 5 miliardów dolarów. „Niższa cena” produktów modyfikowanych genetycznie jest skutkiem subsydiów państwowych, a nie większej wydajności roślin GMO.

Wiele wskazuje też na to, że globalny wzrost cen żywności został wywołany m.in. przez coraz bardziej rozpowszechnione uprawy roślin modyfikowanych genetycznie: soi przeznaczonej na paszę dla zwierząt, rzepaku przeznaczonego na produkcję biopaliw i kukurydzy. Te przeznaczone na eksport uprawy, wypierają uprawy żywności na potrzeby lokalnego rynku i uzależniają wiele państw Trzeciego Świata od importu żywności. W sytuacji, gdy ceny paliwa biją wszelkie rekordy, importowana żywność staje się niedostępna i dochodzi do klęski głodu.

Przemysł kapitalistyczny dostarczył nam kolejnego przykładu swojego zwykłego modus operandi: sztucznie wytworzyć kryzys, aby potem czerpać gigantyczne korzyści z jego rozwiązywania. Uprawy roślin modyfikowanych genetycznie, zapewniające kolosalne zyski kilku koncernom zajmującym się globalną dystrybucją pasz, paliw i dodatków do produktów spożywczych (cukrów i skrobii), doprowadziły do zapaści rolnictwo nastawione na zaspokajanie potrzeb żywnościowych ludności w krajach Trzeciego Świata. Jakby tego było mało, koncerny biotechnologiczne chcą sprzedać jako lekarstwo truciznę, która wywołała globalny kryzys: technologię organizmów modyfikowanych genetycznie.

Jak napisał John Zerzan: „rozwiązaniem na problemy stworzone przez technologię jest zawsze więcej technologii”. W ten sposób błędne koło pogoni za zyskiem się zamyka, pozostawiając za sobą miliony ludzi ginących z głodu.

Warszawa:Eksmisja na śmierć

Kraj | Ubóstwo
2008-04-24 14:00
2008-04-24 15:29

Jutro o godz. 14, przy ul. Chełmżyńskiej 1, pod budynkiem Wojskowej Agencji Mieszkaniowej odbędzie się protest przeciwko bezwzglednym działaniom urzedników WAM, których bezduszność doprowadziła dzisiaj do śmierci Mirosława Araźnego.
Chory na nowotwór lokator został wczoraj eksmitowany na bruk, pomimo apelu lekarza pogotowia ratunkowego, który próbował podczas rozmowy telefonicznej z urzędnikiem WAM przekonać go, żeby zarządził odstapienie od eksmiji. Zarówno urzędnik wojskowy jak i komornik Mirosław Dziedzic pozostali głusi na argumenty lekarza i wzburzenie okolicznej ludności i wyeksmitowali Mirosława Araźnego do nikąd. Pogotowie zawiozło chorego do szpitala, gdzie dzisiaj zmarł.Zapraszamy wszystkich zaszokowanych bestalstwem urzędników i komornika na jutrzejszą pikietę.

źródło:indymedia

"Wolny rynek" zbiera swoje źniwo

Świat | Gospodarka | Ubóstwo

Światowy kryzys związany z niepochamowanym wrostem cen żywności ukazuje prawdziwe oblicze globalnego rynku. Szefowa ONZ-owskiego World Food Programme (WFP) stwierdziła, że głodem zagrożone jest 100 mln ludzi na całym świecie.

Na świecie chroniczne niedożywienie cierpi ponad 850 mln ludzi, codziennie z głodu umierają 24 tysiące osób. Co więcej, głodnych będzie coraz więcej. Ryż podrożał w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 80 proc., pszenica - aż o 130.

Przeczytaj także:
Błędne koło - samonapędzająca się produkcja i konsumpcja | Globalizacja. Korzenie, historia, analiza, opór

Towarzystwo Pomocy im. Brata Alberta: bezdomni mają płacić!

Kraj | Ubóstwo

Koszalińskie schronisko i noclegownia należała do 1 kwietnia do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, obecnie przejęło go Towarzystwo Pomocy im. Brata Alberta. Wraz ze zmianą nadzorcy zmieniły się zasady. Obecnie za korzystanie ze schroniska bezdomni muszą zapłacić 110 złotych miesięcznie, z noclegowni - 80 złotych - podaje Głos Koszaliński.

Ziegler: Wzrost cen żywności to masowe morderstwo

Świat | Gospodarka | Ubóstwo

- Wzrost cen żywności na świecie to ciche, masowe morderstwo - powiedział Jean Ziegler, specjalny ONZ-owski wysłannik zajmujący się prawem do żywności. Jego zdaniem wzrost cen żywności na świecie oznacza dla wielu państw "horror trudny do przewidzenia".

Ziegler ostro zganił państwa UE i USA za dopłaty do produkcji żywności oraz za spekulacje na rynkach żywnościowych, które doprowadziły do wzrostu cen jedzenia na całym świecie.

Przeczytaj także:
Czas na walkę o godne życie! | Biedni będą głodować?

ZSP i IP: Czas na walkę o godne życie!

Kraj | Gospodarka | Blog | Prawa pracownicze | Protesty | Ruch anarchistyczny | Ubóstwo

DOŚĆ PODWYŻEK CEN! CZAS NA PODWYŻKI PŁAC!

Nieustannie słychać o podwyżkach cen żywności, gazu, czynszu. Nie wspominając o towarach luksusowych, jak alkohol czy papierosy. Najgorsze, że nie są to tylko pogłoski, kaczki dziennikarskie lub plotki, ale rzeczywistość, którą czujemy codziennie. Wzrosły koszty utrzymania,a nasze pensje okazały się mniejsze niż cztery, trzy, dwa miesiące temu. Zarabiamy faktycznie coraz mniej, dostając „na rękę” lub konto w banku tyle samo.

Co jakiś czas słyszymy o podwyżkach pensji tu czy tam. Często nie wyrównują one straty, którą ponosimy jako pracownicy, w wyniku wzrostu kosztów utrzymania.

Związek Syndykalistów Polski i Komisja Środowiskowa OZZ Inicjatywa Pracownicza Szczecin ogłasza alarm dla ludzi pracy! Dość podwyżek cen! Czas na realne podwyżki pensji! Podwyżki, które wynagrodzą wzrost kosztów utrzymania.

Płaca, jaką otrzymujemy za swoją pracę, ma w teorii umożliwiać reprodukcję nas jako pracowników. Jednak z dnia na dzień jest to coraz trudniejsze, więc dopóki pracodawcy istnieją i żerują na naszej pracy, postarajmy się wywalczyć choć możliwość przetrwania.

Poprzez strajk, sabotaż, akcje bezpośrednie pokażmy, że nie jesteśmy tylko dojnymi krowami, które można doić, o ile stoją na nogach. Póki stoimy na nogach, potrafimy domagać się swego. Organizując się, brońmy swojego prawa do godnego życia.

Pracowniku! Pracownico! Nie chodzi o to, byście na nas głosowali - z zasady nie startujemy w wyścigu do władzy - nie chodzi również, byście wpisywali się w nasze szeregi. Do niczego was nie namawiamy. Mówimy jedynie, że jeśli chcecie godnie żyć, jeżeli nie chcecie przeliczać każdego dnia na złotówki, to nie wierzcie politykom i bierzcie sprawy w swoje ręce. Poprzez oddolny nacisk pokażcie, że nie podoba się wam polityka państwa, ani złodziejstwo pracodawcy.

KOMISJA ŚRODOWISKOWA OZZ INICJATYWA PRACOWNICZA SZCZECIN
ZWIĄZEK SYNDYKALISTÓW POLSKI

Obrazek z życia złomiarza

Kraj | Blog | Ironia/Humor | Ubóstwo

Wiadomo powszechnie, że złomiarstwo nie należy do zajęć zbyt prestiżowych. Zostawmy na boku arcydzieła złodziejskiego fachu, spektakularne kradzieże złomu
"na wielką skalę" - kradzieże mostów, większych fragmentów infrastruktury kolejowej (nie wspominając o złomiarskim pięknie starych dźwigów ze Stoczni Gdańskiej, które wciąż czekają na swojego złodzieja). Podobne skandale, o których czasem donoszą media, nie są w stanie przyćmić prozy życia przeciętnego detalicznego złomiarza. Każdy może się domyślić jak ów świat wygląda - zapewne niezbyt atrakcyjnie dla większości z nas. Nocne polowania na metalowe płyty studzienek kanalizacyjnych (o ile nie wprowadzono przezornie drewnianych), przeszukiwanie zapuszczonych składów, nerwowe, niebezpieczne demolowanie starych PGRów,które grożą zawaleniem, zwijanie splątanych siatek z płotów. Życie złomiarza wypełniają ciągłe niebezpieczeństwa i zardzewiałe, brudne gabaryty. Nie lubią ich ani kierowcy (wózki złomiarzy, nie mówiąc o odkrytych studzienkach, stwarzają ponoć zagrożenia na drogach) ani potencjalni klienci - prywatni posiadacze złomu. Trudno im pertraktować z nieufnymi właścicielami złomu, którzy nie przypadkiem traktują własny złom jak kapitał (trzymają go na czarną godzinę, niczym złoto). Toteż nic dziwnego, że wśród złomiarzy spotykamy się ze zjawiskiem skrajnej nędzy - tak jak ów obrazek z warszawskiego Grochowa, którego nie zapomnę (wówczas żałowałem, że nie mam aparatu fotograficznego). Oto złomiarz podsadzany przez złomiarę przyciąga kijem samotną puszkę po piwie zza ogrodzenia z drutem kolczastym...I co najważniejsze - życie złomiarza to spory z pracownikami skupu złomu. Kontakty z "szefem" na złomowisku naznacza obustronna nieufność. I nic dziwnego - wizyty podejrzliwej policji są ponoć normą w codziennym dniu pracy "szefa".

Na tle roli złomiarza rola "szefa" wydaje się mieć wiele zalet. Zawsze można nieco oszukać na wadze, wypłacić protekcjonalnie po ojcowsku kwotę zaokrągloną w dół... "Przecież i tak złomiarz na nią nie zasłużył". Doświadczony odbiorca złomu wie jednak, komu należy wypłacać sumę wyższą, niż oczekiwana. Wie on zapewne niejedno o naturze ludzkiej. Bo i widział niejedno. Oto czego dowiedział się dziś. Poniżej przedstawiam mały epizod z życia złomiarza.

Kilka miesięcy temu przytrafił mi się osobliwy wypadek. Zbliżając się samochodem do domu, zauważyłem jakieś dziecko na rowerze. Dziecko prowadziło drugi rower, łudząco podobny do mojego własnego, ze stłuczonym tylnym światłem - rower był tani, kupiony na bazarze. Machinalnie uznałem to podobieństwo za złudzenie. Ponieważ owego dnia nie zamknąłem bramy na kłódkę, halucynacja nie dawała mi jednak spokoju. Zaniepokojony obszedłem dom dookoła w poszukiwaniu roweru, który, jak sie okazało, zniknął... Wyruszyłem więc na poszukiwanie dziecka, nie mogąc pogodzić się z faktem utraty mienia, ale dziecko, jak łatwo się domyśleć, zapadło się pod ziemię. Z wizyty na policji zrezygnowałem.

Jednak traf chciał, że wczoraj odzyskałem rower. Doprowadził mnie do tego osobliwy zbieg okoliczności.

Ostatnio rzadko bywam na złomowiskach. Jednak przed kilkoma dniami w ramach wiosennego łatania budżetu domowego nająłem się u znajomych w charakterze ogrodnika-sprzątacza. Jak to bywa w podobnych sytuacjach, pojawił się problem złomu. Ustaliliśmy wraz z właścicielem warunki sprzedaży złomu (uczciwe fifty-fifty), po czym udałem sie z gabarytami na złomowisko. I tam czekała mnie niespodzianka.

Nie zdążyłem nawet zejść z wagi samochodowej, aby dać "szefowi" szansę obiektywnego zważenia wózka ze złomem (i najpewniej - oszukania mnie), gdy zbliżył się do nas dzieciak na rowerze - jak się okazało - znów bliźniaczo podobnym do mojego własnego! Dzieciak wiózł reklamówkę pełną puszek po piwie. Jeśli przyjąć, że ceny metali kolorowych (dla niezorientowanych - puszki to aluminium) wahają się od 4 do 8 zł za kilogram, dzieciak raczej nie liczył na zbyt wysoką wypłatę. Nawet jeśli do zgniecionych puszek nawrzucał ołowianych kulek. Za to mój rower o dziwo traktował "użytkowo", tzn. nie sprzedał go - ba! Nawet naprawił łańcuch. Dlatego poczułem się nieco skrępowany. Mimo to instynkt własności ostatecznie przeważył.

"O nie. Przepraszam ale to mój rower" - wyrwało mi się. Dziecko, które przy bliższym wejrzeniu okazało się subtelnym i nieśmiałym dziesięcio- może dwunastotatkiem, przeraziło się. Próbowało przez chwilę forsować fikcję, iż "znalazło" rower na mojej ulicy ("wolno stojący" poza posesją). Jednak robiło ty wyłącznie z lęku przed policją, w celu zachowania pozorów. Natychmiast pogodziło się z utratą roweru. Mi jednak jakoś dziwnie było o tak zabrać rower. Aby uspokoić sumienie pokazałem mu jeszcze - idiotycznie - swój adres w dowodzie. Dziecko ze zrezygnowaniem pokiwało głową.Po czym zniknęło, tak jak klika miesięcy wcześniej. Szef, który to wszystko obserwował, pokiwał filozoficznie głową. Znał dzieciaka. Zakładam, że jeżeli okrada mnie, to właśnie ze względu na takich jak on.

A muszę przyznać że mieszkam w okolicy, w której takich dzieci - teoretycznie - powinno nie być. Mieszkam ponoć w bogatym regionie o "zdrowym, niskim bezrobociu". Słowem - GDYBY w całej Polsce obowiązywały takie "europejskie" statystyki jak u mnie, wówczas natychmiast OGŁOSZONO BY BEZ ŻADNEJ ŻENADY, że takie dzieci PRZESTAŁY ISTNIEĆ.

Dlatego dzieciakowi życzę, aby wyszkolił się w złodziejskim fachu. Aby nie musiał kraść rowerów, lecz rozbijał się cudzymi samochodami - najlepiej pozyskanymi od nadwiślańskich liberałów. Tymże nadwiślańskim liberałom dedykuję zaś następującą piosenkę:

Bo z tego żyje człek, że co godzina
innego dusi, gnębi, nie chce mu dać żyć!
Bo z tego żyje człowiek, iż zapomina,
że i on mógłby też człowiekiem być.
Panowie, po co puszczać w oczy dym?
Człek żyje tylko dzięki zbrodniom swym!

AlterKino.org: Zasoby ludzkie & Proba mikrofonu

Gospodarka | Prawa pracownicze | Protesty | Ubóstwo

Zasoby ludzkie - przykład współczesnego kina zaangażowanego: młody absolwent studiów menedżerskich racjonalizuje wykorzystanie czasu pracy w fabryce, gdzie pracuje również jego ojciec. Chwila refleksji przychodzi z momencie, gdy w wyniku jego analiz również ojciec może stracić pracę. Deszcz nagród pod rozwagę.

Proba mikrofonu - warszawski dziennikarz przeprowadza rozmowy z pracownikami fabryki kosmetyków "Pollena-Uroda". Pracownik radiowęzła postanawia jednak zrobić program serio - pyta robotnice czy czują się gospodarzami fabryki oraz czym jest dla nich samorządność. Odpowiedzi zaskakują dyrekcję. Prawda "człowieka z dołu" zderza się z kłamstwem tych "na górze".

http://www.alterkino.org

Haiti: Głodni mieszkańcy okradli magazyny żywności i próbowali podpalić bazę ONZ

Świat | Protesty | Ubóstwo

Demonstranci protestujący przeciwko rosnącym kosztom życia zaatakowali we wtorek bazę sił pokojowych ONZ i okradli magazyny z żywnością w południowej części Haiti. Około 5 tysięcy ludzi demonstrowało w południowym mieście Les Cayes. Skandowano hasła wymierzone w prezydenta Rene Prevala.

Demonstrujący próbowali podłożyć ogień pod bazę policji Narodów Zjednoczonych i ukradli ryż z ciężarówek osłanianych prze haitańską policję. Jeden z demonstrujących został postrzelony w nogę. Setki osób demonstrowały w południowo zachodnim porcie Gonaives. Pracownicy ONZ zostali ewakuowani do baz policyjnych na czas rozruchów.

Rosnące na całym świecie ceny żywności są szczególnie odczuwalne na Haiti, gdzie 80% populacji żyje za mniej, niż 2$ na dzień. Ryż w sklepie w Port-au-Prince kosztuje 60 centów za kilogram – jego cena w porównaniu z zeszłym rokiem podskoczyła o 50%. Ceny fasoli, mleka i owoców również podniosły się o ok. 50%. Za spaghetti trzeba zapłacić dwa razy więcej, niż rok temu.

Wybrzeże Kości Słoniowej: Rząd obniża cła po 2 dniach zamieszek

Świat | Protesty | Ubóstwo

Po dwóch dniach starć na ulicach Abidżanu rząd Wybrzeża Kości Słoniowej zdecydował się obniżyć podatki na podstawowe produkty żywnościowe. Zamieszki rozpoczęły się związku z kolejnym wzrostem cen żywności – wśród protestujących przeważały kobiety i młodzież.

W wyniku strać śmierć poniosła jedna osoba, a nieokreślona ilość jest ranna. Policja, by rozpędzić tłum strzelała ostrą amunicją i gazem łzawiącym. Protestujący blokowali drogi, palili opony i wznieśli barykady.

We wtorek 1 kwietnia Felix Dyela Tyeoulou, rządowy sekretarz generalny wystąpił we wtorek w państwowej telewizji i oznajmił czasowe zawieszenie ceł przywozowych na podstawowe produkty żywnościowe i wznowienie wysiłków by stawić czoło zmowom cenowym, które przyczyniają się do wzrostu cen artykułów spożywczych.

AlterKino.org: Radio Favela & Piekło dla najlepszych przyjaciół

Świat | Dyskryminacja | Ekologia/Prawa zwierząt | Kultura | Ubóstwo

Radio Favela - oparty na autentycznych wydarzeniach film przybliża historię powstania "Radia Favela" - pirackiej stacji radiowej, która stała się głosem mieszkańców brazylijskich slumsów.

Piekło dla najlepszych przyjaciół - wyjątkowy dokument, który z bliska pokazuje kryzys w relacjach między czworonogami a ludźmi. Istnieje jednak "światełko w tunelu". Zobaczymy kilka oddanych sprawie osób, które mierzą się z ogromnymi problemami politycznymi, ekonomicznymi i kulturowymi, by uczynić życie "najlepszych przyjaciół człowieka" choć odrobinę szczęśliwszym.

http://www.alterkino.org

Zamieszki w Chile

Świat | Protesty | Ubóstwo

Wczoraj uczniowie w Santiago de Chile po raz kolejny starli się w walkach ulicznych z policją. Protestują przeciwko rządowi, wolnemu rynkowi i systemowi edukacji, który faworyzuje bogatych i wyklucza biednych. Wokół pałacu prezydenckiego ustawiono barykady. Policja użyła pałek, polewaczek i gazu łzawiącego w celu rozproszenia demonstrantów. 240 osób zostało zatrzymanych.

Protesty młodzieży są popierane przez wiele osób starszych. - Rząd dużo mówi, ale mało robi. Moim zdaniem ludzie powinni protestować jeszcze bardziej, ale są zbyt pasywni - powiedział reporterowi Reutersa Rodrigo Nunez 39-letni inżynier, który również przyszedł na demonstrację. - Edukacja jest droga, co spycha biednych na margines. A koszty życia są wysokie. Ceny gazu i elektryczności rosną. Sam głosowałem na ten rząd, ale teraz czuję się oszukany.

Protest odbywa się w tzw. Dzień Młodego Bojownika - w rocznicę zamordowania braci Eduardo i Rafaela Vergara w 1985 roku przez siepaczy dyktatora Augusto Pinocheta.

Bestia

Blog | Ubóstwo

Już na dobre postawiliśmy nasze obie stopy w nowym tysiącleciu życząc sobie by był lepszy od poprzedniego. Czy ma on przynieś świat w którym to o wojnach będziemy uczyć się z książek, czy wręcz odwrotnie po cichu pragnąć będziemy konfliktów by nasza rodzima zbrojeniówka wyszła w końcu z kryzysu finansowego. Przecież nie wzdrygamy się przed tym by przemysł brnął do przodu o ile tylko nam będzie dobrze. Polska rozwijająca się po upadku żelaznej kurtyny miał stać się mlekiem i miodem płynącą. Odrzucając tak znienawidzony komunizm spodziewaliśmy się gruszek na wierzbie witając system, w którym to podobno miały być równe szanse. O jak byliśmy zdziwieni, gdy nie staliśmy się w ciągu paru miesięcy drugą Japonią. Kolejne rządy przedstawiające plany, tak jak i dawniej mamiły nas obietnicami: jeszcze rok, półtora i odbijemy się od dna. Tym czasem dno zaczyna mocno rdzewieć i być może niebawem okaże się iż polecimy z nim jeszcze w dół. Zaczynamy więc coraz więcej myśleć o pieniądzu, który staje się tak wielką dobroczynnością i który wkradł się praktycznie do każdego aspektu naszego życia. Czym że by była chociażby nasz wspaniała kultura bez rządowych dotacji czy nauka bez swoich sponsorów. Czy potrafili byśmy przeżyć chodź jeden rok nie mając ani grosza w ręku? Nie tylko nie, ale stali byśmy się wyklętymi owcami społeczeństwa, okrzyknięci bezrobotnymi leniami, pasożytami zdrowej tkanki. Tak więc chciał nie chciał musimy podpisać diabelski celigraf na sprzedawanie swojego ciała i umysłu potworowi zgoła bardziej niebezpiecznemu od diabła. To już nie ten stary „dobry” przedwojenny kapitalizm, który za pomocą granatowej policji tłumik chłopskie i robotnicze strajki za pomocą prochu. Analizując i rozumiejąc dawne błędy bestia wygląda dziś zgoła inaczej, tworząc właśnie wszechobecny tak wspaniale przyjęty przez publiczność Matrix. Wkrada się w wszelkie zakamarki naszego życia, odbierając nadzieję, która mogła by nas wyrwać z tego obłędu pozostawiając jedynie marchewkę na sznurku tak chętnie lansowaną przez wszelką władzę. I nie ma się tu co dziwić, bo nawet bestia za główny cel swej egzystencji uważa przetrwanie i przekazanie swoich genów na inne mniej rozwinięte państwa. To już nie ten sam co dawniej potwór mówiący gdzie twoje miejsce, pokazujący pod każdym słowem prawa na co go stać i tłumiący wszelkie nieposłuszeństwo. Trzymający robotnicze rodziny w wilgotnych piwnicach do póki ktoś z nich będzie jeszcze w stanie pracować za marną dniówkę, która ledwie starczy na chleb. Nie obiecujący niczego i pokazujący swoją bezlitosną postać. Jeżeli urodziłeś się nikim to i nikim umierałeś, nie miałeś prawa do żadnych przywilejów i nikt nie dawał ci szansy na wyrwanie się z swojej klasy. Dzisiejsza bestia jest zgoła odmienna nęci nas tą marcheweczką, co chwile ją pokazując i chowając. Nie ma już klas społecznych jest jedynie warstwa uprzywilejowana posiadająca pieniądze i reszta szaraczków, którzy wciąż myślą, że uda się im dosięgnąć marchewki. Dzięki czemu załatwiła sobie względny spokój przed większym niezadowoleniem społecznym, dość prostą definicją obecnego życia: „dziś mamy wolność i każdy jest panem swojego losu, o ile będziesz dobrze kombinował – czytaj: uczył się, kradł by cię nie złapano, wygryzał innych z stanowisk dostaniesz marchewkę. Jeżeli nie jesteś jeszcze na tyle dobry pozostaje jeszcze łut szczęścia w toto-lotku, bo w końcu ktoś tam trafia szóstkę. Zazwyczaj głośno się w tedy mówi o wielkiej wygranej, gdzie padły szczęśliwe liczby i jaka to dla zwykłego śmiertelnika niewyobrażalna kwota – później możesz być ty. Tak więc zdaje się nam iż większym prawdopodobieństwem od buntu i zabicia potwora, co zresztą z historii kończyło się nie najlepiej jest próba udania się do najbliższej kolektury i kupienia sobie losu, który otworzy nam drzwi do wszystkich luksusów tego świata. Prawda, że skreślenie sześciu cyfr jest znacznie prostsze od drukowania tysięcy ulotek i liczenie się z tym, iż pozyskamy wystarczą ilość podobnie myślących ludzi by podciąć nogi glinianemu kolosowi. Jednocześnie pamiętamy, że kolos godzi się na drobne bunciki jednocześnie tłumiąc bardzo brutalnie przy pomocy policji i mediów wielkie protesty społeczne jakie miały miejsce ostatnimi latami. Tak by zwykły człowiek postrzegał to jako nie groźne wybryki bandy zidiociałych debili, którzy niewiele się różnią od zadymiarzy z meczów piłki nożnej. Media pozostają w tym momencie zachwycone, że coś się dzieje i mogą się wykazać. Są na tyle bezmyślne, że częstokroć nie raczą ruszyć palcem w celu pozyskania obiektywnego materiału, a jedynie kopiują zasłyszane oficjalne komunikaty nie wychylając się z szeregu. Bo czym że jest dziennikarz jak tylko człowiekiem wykonującym swoją pracę i tworzącym coś co każe mu zwierzchnik. Ile to razy słychać było o pisarczykach, którzy to swe pióro oddawali raz za razem to lewicowym pismom to prawicowym tworząc w taki sposób jak wymagał tego właściciel. Nie wymagajmy więc od nich obiektywizmu, bo nie mają go za grosz. Włączając tv czy radio ileż to razy słyszeliśmy o tym gdzie bywa prezydent czy premier o wznowieniu lub zamknięciu jakiś zakładów nie informując zupełnie o głodzie w Somalii, konflikcie zbrojnym w Chiapas, masowych mordach w Timorze Wschodnim, represjach w Tybecie czy wysiedlaniu Kurdów. Czemu tematy zdawało by się ważniejsze są zupełnie pomijane? Czy te miejsca są zbyt daleko od nas czy raczej nasze władze mają interes by nie wtrącać się w „wewnętrzne” sprawy innych krajów. Jakaś to hipokryzja gdy gada się o prawach człowieka, ale tylko do momentu gdy to nie przysporzy nam ono kłopotów czy strat materialnych. Cóż nas w tedy obchodzą więźniowie polityczni w Chinach, gdy możemy na tym stracić miliony dolarów. No może gdzieś na uboczu prezydent nieśmiało szepnie słówko by móc o sobie mówić jako o osobie walczącej o pokój i sprawiedliwość. Tego wymaga racja stanu. A czym że jest ta racja stanu, jak wygląda i kto o niej decyduje? MY? Nie my w wieku 7 lat z płaczem wychodzimy wyganiani przez rodziców do szkoły, która to podobno ma nas przygotować do wejścia w dorosłe życie. Uczymy się o naszych wielkich bohaterach narodowych z przed 500 lat, którym to tak wiele zawdzięczamy. Liczyć aby nikt nas nie okradł w interesach lansując nam model porządnego wzorowego ucznia umiejącego powtórzyć wszystko za panią by ta skakała pod sufit. To właśnie wzorowy uczeń a raczej wzorowy przyszły obywatel co to chodzi na wybory i jest świadomy swoich odpowiedzialnych decyzji wybierze kolejnych godnych przedstawicieli narodu. Nasz Matrix powoli nabiera kształtów i odnajdujemy swój trybik bez którego to podobno cała machina by się zawaliła. Bez względu jak by się jej nie zwano narodem czy państwem. Nie zapominajmy jednak o jednostkach słabych i nie mogących się przystosować do zastanej rzeczywistości uciekającej bądź to w alkohol bądź w fundamentalizm religijny. Nie mogąc zrozumieć, a tym bardziej znaleźć się w tym wszystkim rezygnują zupełnie z jakiejkolwiek walki oddając swoje życie stając się żywymi trupami. Bo jak można by nazwać człowieka, który sam nie wie co się z nim dzieje. Żyjący w amoku w stworzonych przez siebie ramach co jest dla niego słuszne bóg czy alkohol. Odcina się od świata zamykając się w sekcie lub pije na umór nie pamiętając jaki dzień tygodnia. Czy naprawdę aż tak bardzo są różni , no może wygląd najwyższego jest nieco inny. Jeden z nich widzi swojego boga na własne oczy drugi tylko próbuje sobie go wyobrażać.
Pozostaje więc na koniec pytanie: co jest dobre? Jakie prawa moralne powinny być respektowane? Przecież są to tak abstrakcyjne pojęcia zmieniające swoje znaczenie w zależności od okoliczności. Dziś pozostaje tylko jedne podstawowe stwierdzenie: „ od ciebie też zależy jak długo będziemy zmuszani na to wszystko patrzeć i czy coś w końcu się zmieni. To wszystko zależy ciągle od nas o ile będziemy w stanie otworzyć oczy i zabić bestie.”

Kanał XML